<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Małżeństwo nie może niszczyć przyszłośći">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="4">
<date="1951-04-15">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Małżeństwo nie może niszczyć przyszłości. Maria S. pisze: „Jestem już szósty rok mężatką, mam trzy letniego synka. Mam 23 lata — mój mąż jest malarzem. Mieszka z nami matka, która zajmuje się gospodarstwem. Ponieważ wychodząc za mąż nie miałam żadnego zawodu mąż zaproponował mi, żebym ukończyła szkołę. Z największym zapałem zabrałam się do nauki i w tym roku będę już zdawała maturę w Liceum Korespondencyjnym. Niestety mąż w miedzy czasie zdążył zmienić swoje zdanie, utrudnia mi naukę, potrafi pokłócić się ze mną, żebym nie poszła do biblioteki po potrzebną lekturę. Nasza szkoła urządza wszystko w godzinach wolnych od pracy, tj. wtedy akurat, gdy mąż jest w domu. O wzięcie udziału w konferencji konsultacyjnej (urządza się je raz na 2 tygodnie w soboty i niedziele) muszę staczać z mężem walki, płakać, błagać. O szkole inżynierskiej mąż nie chce nawet słyszeć, ponieważ jak mówi, nie będę miała dla niego czasu. Ma oczywiście rację, ale czy naprawdę mam zrezygnować z nauki dlatego, że jestem mężatką? Droga Pani! Egoizm męża nie może decydować o Pani przyszłości. Wielu żonatych ludzi studiuje i uczy się po pracy, a żony pomagają im jeszcze, cenią za to. Przecież małżeństwo jest związkiem dwojga wzajemnie przyjaznych i życzliwych ludzi — nie może więc nikomu niszczyć przyszłości. Dla dotrzymania towarzystwa mężowi nie wolno rezygnować z nauki. Dla swojego dobra, dla dobra dziecka i całego społeczeństwa powinna Pani kształcić się. Mąż musi się dostosować do Pani decyzji, pogodzić z faktem, że żona nie jest „damą do towarzystwa", ale człowiekiem mającym własne plany i ambicje.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
